Ta strona wykorzystuje pliki cookie do analizowania ruchu i mierzenia skuteczności reklam.
Dowiedz się więcej ZGODA


Czy możliwa jest korekta cen mieszkań w województwie mazowieckim

Dodano: 31 marca 2021; Mieszkaniówka dotychczas była “bezpieczną przystanią” nawet w czasach gospodarczej niepewności. Ceny systematycznie rosły, a w ostatnich latach był to wzrost bardzo dynamiczny, bijący kolejne rekordy. Sytuacja taka ma miejsce w całej Polsce, w tym w województwie mazowieckim, w stolicy, ale też w mniejszych ośrodkach, jak Góra Kalwaria. Czy jest jednak możliwe, że trend wzrostowy zostanie zatrzymany i nastąpi korekta cen w dół?

Rynek nieruchomości mieszkalnych w Polsce uległ jedynie naporowi kryzysu z roku 2008, kiedy rozpoczął się spadek cen. Jednak obecnie pandemia nie wywiera na niego póki co wpływu - analitycy ze zdziwienie obserwują, jak drożeją mieszkania na sprzedaż. Łódź, Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Gdynia, Poznań, Toruń, Kraków i inne główne miasta Polski notują tendencję zwyżkową w cenach lokali mieszkalnych. Do krótkiego wstrzymania wzrostu nastąpiło na początku lockdownu, lecz wydaje się, iż była to jedynie pauza wynikająca chociażby ze zmiany warunków działania agentów i deweloperów. Po tej przerwie koniunktura wróciła i ceny nadal rosną.

Z danych udostępnionych przez jeden z portali z ogłoszeniami wynajmu i sprzedaży nieruchomości wynika, że wzrosty dominują we wszystkich miastach. W IV kwartale 2020 roku dla kryteriów “mieszkania, Warszawa, sprzedaż” odnotowano spadek jedynie w segmencie lokali dwupokojowych (-1,9%), dla “mieszkania, Łódź, sprzedaż” -3,4% dla lokali czteropokojowych, dla “mieszkania, Wrocław, sprzedaż” -1,0% również dla czterech pokoi. Są też ośrodki, które w ogóle nie odnotowały spadków, jak Białystok i Bielsko-Biała.

Czy te dane oraz trend wzrostowy z ostatnich lat oznaczają, że w naszym województwie mieszkania nie mogą zacząć taniej? To zbyt daleko idący wniosek. W grę wchodzi wiele czynników, a przede wszystkim należy pamiętać o tym, że pandemia nie została jeszcze opanowana. Jest bardzo prawdopodobne, iż czekają nas kolejne fale koronawirusa (lub jego zmutowanych, groźniejszych odmian), które mogą działać na gospodarkę bardziej destruktywnie niż dotychczasowe obostrzenia. Nie wiadomo też, czy problemy firm wynikające z lockdownu nie zaczną dopiero się ujawniać - być może dotychczas sytuację ratowały rządowe programy pomocy oraz oszczędności.

Niepokojące sygnały pojawiły się w ostatnio publikowanych danych przez NBP. Są to także odczyty z IV kwartału 2020 roku i zbierają średnie ceny metra kwadratowego w głównych ośrodkach, dla rynku wtórnego i pierwotnego osobno. Podzielono również rynek pierwotny i wtórny. Pierwsze spadki widać w cenach transakcyjnych rynku wtórnego, jednak nadal drożeją nowe mieszkania. Łódź, Warszawa, Poznań, Szczecin, Gdańsk i Gdynia odnotowały korektę cen w dół. W ujęciu szerszym, uśredniającym ceny z wielu miast lub ujmujących je w przedziale rocznym, nadal mówimy o wzrostach (i to imponujących). Pytanie, czy odczyty NBP nie są sygnałem, że także w mieszkaniówce zaczyna się coś psuć. Rynek wtórny szybciej reaguje na zmiany koniunktury niż pierwotny, a obecnie to właśnie na nim zaczyna być widoczny rozziew między cenami ofertowymi a transakcyjnymi.