Ta strona wykorzystuje pliki cookie do analizowania ruchu i mierzenia skuteczności reklam.
Dowiedz się więcej ZGODA


Powód do śmiechu czy do dumy? Sytuacja na rynku starych VAG-ów

Dodano: 15 czerwca 2021; Volkswagen Passat B5 z silnikiem 1.9 stał się tematem mniej lub bardziej wyszukanych żartów. Co dziwne, nie oberwało się choćby równolatkowi z oferty Audi, bo A4, choć podobne, to przecież wcale tak popularne nie jest. No to przyjrzyjmy się sytuacji z dystansu.

Czy te auta dają radę?

Zacznijmy od obiektywnego spojrzenia na to, co dziś zostało z kultowego już 1.9. Ten silnik miał naprawdę mnóstwo zastosowań i w różnych konfiguracjach pojawiał się w całej grupie VAG. Nie będzie wielką przesadą, gdyby powiedzieć, że mechanicznie jest to jedna z najlepszych konstrukcji. Owszem, stara, a przez to dziś niemająca wielkich szans choćby w kategorii czystości, ale niezawodna, wszechstronna i bardzo funkcjonalna.

Problemem starych VAG-ów wcale jednak nie jest jednostka napędowa. Główny kłopot polega na tym, że przez te ponad 20 lat, jakie samochody z tym silnikiem sobie już uzbierały, przechodziły z rąk do rąk, z których zwykle jakieś okazywały się, delikatnie mówiąc, niezbyt czułe.

Chcesz kupić sobie 1.9 TDI? Z tym się licz!

W opinii wielu osób taki Passat B5 to już praktycznie youngtimer. Trudno powiedzieć, czy faktycznie tak szybko zasłużył sobie na to miano, ale tak czy inaczej raporty carVertical dotyczące tego modelu są generowane dość często. Nie ma tam niczego zaskakującego: są wypadki, kolizje, jest nagminne wręcz cofanie licznika (w Audi A4 B5 zresztą sytuacja jest identyczna, tylko Seat jako mniej popularny, broni się przed tym ostatnim ryzykiem).

O ile tego wszystkiego można się spodziewać, to zaskoczeniem jest to, co dzieje się wewnątrz: pourywane gałki, połamane klamki, fotele, których bardziej nie ma, niż są, tapicerka przesiąknięta petami. Naprawdę – nie mamy pojęcia, jak wiele wysiłku trzeba włożyć, żeby tak przyspieszyć degradacją skądinąd całkiem solidnie zrobionych pojazdów. Z tym jednak musisz się liczyć, szukając sobie takiego auta.

Czy w ogóle warto je kupić?

Kto by dziś kupował dwudziestokilkuletniego Passata? Wbrew pozorom wiele osób wybiera właśnie B5, nawet mogąc sobie pozwolić na znacznie nowocześniejszą B6-kę. Dlaczego? Odpowiedzi można szukać na liście wyposażenia z bestvin.pl. To auta, w których było jeszcze stosunkowo niewiele gadżetów, ale które były bardzo komfortowe nawet jak na dzisiejsze standardy. Oczywiście choćby nawigacja w B5 jest dziś najwyżej ciekawostką techniczną, ale ponieważ te auta można kupić za parę tysięcy (chyba że naprawdę dopieszczone, to wtedy tanie nie będą), wydaje się, że jeśli tylko na dzień dobry nie trzeba będzie zmieniać wielowahaczy, to taka inwestycja może mieć sens.